Weekend – jak zaplanować, aby go nie zmarnować :)

„Życie polega na ustaleniu odpowiedniej proporcji pomiędzy pracą a wypoczynkiem.” Jerzy Pilch

Przyznacie sami, że weekendy i inne wolne dni potrafią wyjątkowo szybko przelatywać nam przez palce. Zanim się spostrzeżesz okazuję się, że większość czasu upłynęła w łóżkowych pieleszach z lokalnym centrum dowodzenia w ręku (pilotem od Tv lub kompem z serialami). O tyle, o ile mamy chęć na taki weekend i wskazany plan nie jest dziełem przypadku, to nie ma tragedii, ale co w sytuacji, kiedy po leniwie spędzonym weekendzie (i kolejnym, i jeszcze kolejnym) włączają nam się wyrzutu sumienia i chęć robienia czegoś więcej? To jest czas na przyjemnie planowanie. Planowanie, które może przynieść satysfakcje i wspaniałe wspomnienia z weekendowych chwil. Chcesz spróbować? 🙂

Nie boj się planować przyjemności

Czasami mamy cały terminarz tak wypełniony codziennymi zadaniami, sprawami do przypilnowania, że nie w głowie nam planowanie weekendu. Rodzi się złudne wrażenie, że brak planu pozwoli nam się zrelaksować, odciąć i nie pędzić. Kluczem weekendowego planowania jest równowaga. Zaplanuj sobie jeden krok, jedną aktywność, którą chcesz zrealizować, jeden sposób spędzenia czasu z rodziną np. wspólne ugotowanie konkretnej potrawy, obejrzenie konkretnego filmu (nie ciągu przypadkowych), łyżwy, spacer w konkretne miejsce itp. Nie wpadaj w pułapkę wpisywania w plan weekendu wszystkich tych zadań, bo rozczarujesz się kiedy któregoś z nich nie osiągniesz. Pamiętaj, że do zrealizowania jednego kroku potrzebne są inne, mniejsze, więc każda aktywność zrodzi kolejną. Dlatego bądź łaskawa dla siebie i swojej rodziny – nie planuj listy morderczych obowiązków.

Najczęściej kalendarze mają mniej miejsca do zapisywania w weekend niż w inne dni tygodnia. To czas na zaplanowane przyjemności, a nie na sztywny godzinowy harmonogram. Dlatego bądź elastyczna, ale  jednak planuj, aby po weekendzie móc stwierdzić, że odpoczęłaś, a nie zmarnowałaś czas.

Macie zwyczaj planowania weekendu? Wasze plany powstają na łamach kalendarza, a może na kartkach, które później wiszą na lodówce? 🙂

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Aktualnie nie ma tego produktu